Wishlista 2019 – podsumowanie

Każdego roku definiuję, co chciałabym kupić w najbliższych miesiącach, czego potrzebuję i czego powinnam się pozbyć. Robię to po to, aby mieć kontrolę nad moimi wydatkami oraz po to, aby uniknąć zakupu niepotrzebnych rzeczy. W sierpniu poszłam o krok dalej i postanowiłam moje zakupy ograniczyć do kilku bądź kilkunastu potrzebnych rzeczy w ciągu roku. Zdefiniowałam więc listę rzeczy, które chciałam mieć i postanowiłam się jej trzymać.

Takie definiowanie z góry co dokładnie chce się kupić ma wiele zalet. Przede wszystkim dzięki tworzeniu kolaży zakupowych można się upewnić, czy aby na pewno wszystko będzie do siebie pasować. Wiele razy też pisałam, że większość rzeczy można kupić taniej niż w cenach regularnych. Dzięki dobrze zdefiniowanej liście możemy skupić się na produktach, które chcemy i wyszukiwać je w cenach niższych niż regularne. Ma to ogromne znaczenie w momencie, kiedy planujemy zakup rzeczy droższych. Warto śledzić akcje rabatowe w sklepach i sprawdzać, czy rzeczy które chcemy są objęte akcją promocyjną. Mi w ten sposób właśnie udało się kupić pasek i torebkę, które były na mojej przyszłorocznej liście. Mogłam zaczekać i kupić je w przyszłym roku, ale wtedy zapłaciłabym za te rzeczy dużo więcej. W podobny sposób zakupiłam szalik Burberry z tegorocznej listy, który kosztował mnie około 700 zł mniej, niż cena w której jest zazwyczaj oferowany.

Moje podejście do zakupów bardzo mocno ewoluowało na przestrzeni ostatnich lat. Kiedyś kupowałam dużo niepotrzebnych rzeczy. Obecnie wolę się ograniczać. Stałam się chyba nieco bardziej chytra. Wiem, że to słowo ma nieco negatywny wydźwięk. Ja wierzę jednak, że ta lekka chytrość chroni mnie przed pochopnymi decyzjami. Zawsze powtarzam, że nie ważne ile pieniędzy się ma. Nic nie usprawiedliwia lekkomyślności w ich wydawaniu.

Jak poszło mi zatem tegoroczne wyzwanie? Od sierpnia do obecnego momentu kupiłam więcej rzeczy niż było na liście. Pod koniec października postanowiłam jednak przerwać restrykcyjne podejście zakupowe, co było podyktowane problemami zdrowotnymi. Dłuższy urlop, nieplanowane zakupy i czas spędzony z rodziną na pewno pomogły oczyścić głowę z nadmiaru myśli i stresu, dlatego nie żałuję podjętej decyzji. W przyszłym roku jednak mam nadzieję, że żadne tego typu problemy nie popsują moich postanowień i uda mi się wytrzymać w postanowieniu.

Niedługo opublikuję na blogu listę rzeczy, które “postanowiłam mieć” w roku 2020. Celowo używam cudzysłowu, ponieważ nie będę się na siłę upierać nad ich zakupem. Jeżeli stwierdzę z biegiem czasu, że czegoś jednak nie potrzebuję to super. Jeżeli postanowię wymienić jakąś rzecz z mojej listy na inną, to też będzie w porządku. Ważne jednak jest dla mnie to, aby nie przekroczyć wyznaczonego maximum. Będzie to dobre dla mojej przepełnionej ubraniami szafy oraz portfela, który zawsze woli bardziej inwestować niż wydawać 🙂 .

Share:

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *