Czy zawsze drogie jest lepsze i czy warto kupować drogie rzeczy?

To pytanie nurtowało mnie bardzo długi czas. Za małolata zawsze bardzo chciałam mieć drogie ciuchy i akcesoria. Udało się! Obecnie mam w swojej szafie kilka niezłych torebek, butów, a nawet ubrań od najlepszych projektantów. Czy nadal mam potrzebę dążenia do posiadania takich rzeczy? Odpowiedź nie jest prosta. I tak, i nie. Nie chciałabym aby ten artykuł był źle odebrany. Jestem bardzo wdzięczna za to co mam i za to, co do tej pory w życiu osiągnęłam. Życie jednak zweryfikowało bardzo mocno moje poglądy. Mój zawód, a zarazem moje hobby nauczyło mnie jak z głową podchodzić do wydawania pieniędzy.

Po pierwsze droga torebka czy buty, może i są wykonane z bardziej ‘szlachetnych’ materiałów (choć nie zawsze), to i tak pozostają torebką i butami. Ich rola pozostaje taka sama. Obojętnie czy mam w ręce torebkę za 100 zł, czy za 10.000 zł jej podstawowa funkcja jest taka sama. Dzięki obu mogę mieć przy sobie rzeczy, które w danym momencie uważam za niezbędne, i które chce mieć zawsze przy sobie. To czy ta torebka jest wykonana z PVC, czy ze skóry cielęcej w pierwszej chwili nie ma dla mnie znaczenia.

To znaczenie pojawia się w momencie, w którym mam ochotę poczuć się wyjątkowo. Dlaczego drogie rzeczy sprawiają, że czujemy się wyjątkowo? Dlatego, że takich rzeczy nie kupujemy codziennie. Gdybyśmy codziennie chodzili do drogich butików i codziennie kupowali drogie ubrania i inne dodatki, czar wyjątkowości bardzo szybko by prysł. Jeżeli coś jest na wyciągnięcie naszej ręki i jest ogólnie dostępne, przestaje być ekskluzywne. Tak więc ja nadal lubię to uczucie kiedy odbieram swoją nagrodę za bardzo ciężką prace (kiedyś pisalam Wam na insta, kiedy kupuje drogie torebki), jednak staram się zachować umiar w trakcie robienia zakupów. Cyrkulacja pieniędzy na świecie przypomina cyrkulację wody. Zasoby pieniężne są ograniczone, a ich przepływ polega na zmianie właściciela (zasoby wody są ograniczone, a sama woda zmienia swoja postać w zależności od czynników). To oznacza, że kupując torebkę za 10.000 zł, staje się biedniejsza o dokładnie taką samą kwotę, a podmiot który mi ją sprzedał powiększył swój obrót pieniężny o 10.000 zł. Na sam koniec o to właśnie chodzi. Potencjalna firma stojąca za marką XYZ, chce nam sprzedać, przez co zarabia na nas. Nieważne czy kupujesz ubrania w Zarze czy od Toma Forda. Różnica polega tylko na strategii sprzedaży obu tych firm (niska cena, duża podaż vs. wysoka cena, niska podaż). Kupując drogie rzeczy bardzo dobrze zdaję sobie sprawę, jaką marżę posiadają koncerny stojące za ich sprzedażą. Co oznacza, że jestem w stanie całkiem nieźle oszacować realny koszt produkcji danego produktu i wiem ile tak na prawdę materialnie warta jest dana rzecz.

Inną kwestią jest mentalna wartość produktu. Załóżmy, że całe życie marzyłaś/łeś o bardzo drogim samochodzie. W końcu udało się Tobie nazbierać określaną sumę pieniędzy pozwalającą na zakup tego auta. Emocje przy jego zakupie wywołane spełnieniem marzenia sprawiają, że pieniądze w danej chwili spadają na drugi plan. Przez moment nie myślisz o niczym innym. Mentalnie ten samochód jest w tej chwili dla Ciebie bezcenny. Zła informacja jest taka, że tylko w tym momencie… Im częściej go używasz tym bardziej staje się on dla Ciebie normalnością, aż w końcu zaczynasz marzyć o innym modelu.

W pewnym momencie życia zdałam sobie sprawę, że ten model zachowania powtarza się u mnie i u otaczających mnie ludzi co jakiś czas. Uświadomiło mi to, że tak na prawdę nasze potrzeby to niekończąca się historia. Zawsze będą istnieć, zawsze będą powstawać nowe i zawsze znajdzie się ktoś, kto te potrzeby spełni za odpowiednim wynagrodzeniem. 

Czy warto więc kupować drogie rzeczy skoro i tak albo stracą na wartości, albo się zniszczą, albo zwyczajnie nie będą za jakiś czas już nam potrzebne?

I tak, i nie. Kiedy kupuję drogie rzeczy? Kiedy wiem, że mentalnie tak bardzo się do nich przywiążę, że ich wartość w moim mniemaniu nie będzie spadać. Kiedy zależy mi na poczuciu spełnienia jakiegoś celu i np. ta torebka będzie dla mnie miała duże znaczenie mentalne. Oczywiście materialnie będzie ona warta dużo mniej, ale ponieważ ja z tą torebką będę kojarzyć ważne momenty mojego życia, będzie ona dla mnie nie tylko więcej warta niż na rynku pierwotnym (czyt. w butiku), ale będzie w moim mniemaniu bezcenna. Nigdy jej nie sprzedam, zawsze będę o nią dbać, tak aby posłużyła mi tak długo jak się da.

Kiedy więc nie kupuję drogich rzeczy? Kiedy wiem, że to tylko zachcianka. Kiedy wiem, że będę tę torebkę traktować tylko jako przedmiot pomagający mi w posiadaniu potrzebnych mi rzeczy blisko mnie i nie będzie dla mnie miała żadnej mentalnej wartości. Kiedy mam ochotę na daną rzecz, tylko dlatego bo widzę ją wszędzie. Mój rozsądek podpowiada mi, by nie podejmować decyzji o poważnych zakupach pod wpływem emocji. Zawsze więc odczekam dzień lub dwa zanim podejmę decyzję, która w 90% jest negatywna. I o dziwo prawie nigdy nie żałuję, że nie mam czegoś, co mają wszyscy dookoła, a nawet mnie to cieszy. A kiedy mimo wszystko kupię, moja radość tak bardzo szybko przemija, że po jakimś czasie zaczynam mocno żałować zakupu.

Po drugie jakość. W tej części artykułu poznacie moje podejście i doświadczenie z jakością produktów bardzo drogich marek. Czy droga rzecz jest zawsze lepsza od tej tańszej? NIE. Tendencyjnie drogie marki wykorzystują lepsze materiały niż sieciówki. Podczas gdy większość butów z sieciówek jest wykonana z tworzywa sztucznego, to większość butów drogich marek jest wykonana ze skóry (także podeszwy). Większość… w praktyce ZAWSZE należy sprawdzać z czego jest wykonana dana rzecz, a zwłaszcza ubrania. Sama kilkukrotnie prawie kupiłabym swetry i sukienki za kilkaset euro wykonane ze 100% poliestru. Na szczęście w porę się zorientowałam i nie dokonałam zakupu. Także drogie nie zawsze oznacza najlepsze.

Są marki, które bardziej dbają o jakość, sa marki które mniej. Przekonałam się o tym na własnej skórze. Są nawet marki, które moim zdaniem w pełni świadome jakościowych defektów swoich produktów, dopuszczają je do sprzedaży (są pewne modele torebek, które masowo mają problemy z jakością 😉 mimo setek reklamacji, torebki są sprzedawane dalej z tymi samymi problemami). Co bardzo nawiązuje do pierwszej części artykułu i pokazuje jak bardzo desperacko firmy chcą zarobić na konsumentach. Drogie więc nie zawsze oznacza lepsze.

Ważne jest aby przed zakupem bardzo dokładnie sprawdzić, czy dana rzecz spełnia obietnicę producenta. Po ostatniej reklamacji w LV, będę sprawdzać potencjalny zakup jeszcze dokładniej, a niektóre marki (które już niejednokrotnie zawiodły) całkowicie wykluczę z mojej listy. Bo jaki jest sens dla konsumenta kupienia rzeczy o słabej jakości, za wysoką cenę? Dla producenta może i taki wariant ma sens bo ograniczył koszty, przy braku obniżki ceny.

Chciałabym poruszyć jeszcze jeden temat w tym artykule. Jeśli oglądacie Youtuba to często youtuberki mówią o tym, że kupno drogich torebek to inwestycja. Owszem torebki Chanel czy Hermes zyskują na wartości – mowa jednak o nowych torebkach. Nie wiem kto chciałby kupić dziesięcioletnią i używaną Chanelkę za może 400 euro taniej niż nowa. Kto chciałby kupić torebkę z niesprawdzonego źródła? Ja nie. Owszem można zarobić, w taki sposób. Inwestycja ta jest obarczona jednak bardzo małą szansą na upłynnienie zakupionego aktywa (czyt. torebki w tym wypadku). Mała szansa na upłynnienie inwestycji, to w rzeczywistości bardzo słaba inwestycja. Nie słuchajcie więc tych bzdur. Aby zarobić w ten sposób trzeba mieć wyrobioną wiarygodność wśród potencjalnego grona odbiorców, co nawet wtedy nie daje gwarancji sukcesu.

Jak to się dzieje, że istnieją sklepy internetowe z nowymi i używanymi produktami Chanel i Hermes i na tym zarabiają? Ten przypadek mogę omówić w innym artykule.

Podsumowując uważam, że warto kupować drogie rzeczy, ale tylko takie, które mamy zamiar mieć na lata i które jakością powalają. Przed zakupem należy więc być dokładnie pewnym słuszności podjętej decyzji i dokładnie sprawdzić, czy dana rzecz spełnia nasze oczekiwania w 100%. Bo nie ma nic gorszego po zakupie niż rozczarowanie, że nasz idealny, wymarzony produkt, na który oszczędzaliśmy kilka miesięcy lub lat, niczym nie różni się od sieciówkowej jakości.

Share:

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *